Wiem, że moje menu jest ostatnio monotonne - gruszka, ser pleśniowy i migdały występują jako dania śniadaniowe, obiadowe i kolacyjne, ale istnieją połączenia idealne i to trio na pewno do takich należy. Przy okazji podawania tego przepisu podrzucę pomysł na najprostszy obiad świata - pokrojoną pierś kurczaka wrzucić do naczynia żaroodpornego, a następnie przykryć ją serem pleśniowym (ok 100 gramów) i wrzucić do piekarnika (ok 150-160 stopni) na godzinę. Ów kurczak nie wygląda smacznie - wręcz odpychająco, ale szykuje się go dosłownie minutę, a w duecie z sałatą zachwyci każde podniebienie. Przechodząc jednak do sedna sprawy - dziś przepis na słodkie grzanki.


Składniki:
Białe pieczywo ( najlepiej bagietka)
Słodkie gruszki (bądź jedna)
Ser pleśniowy (proponuję gorgonzolę)
Migdały (płatki)
Rozmaryn (hodowany na balkonie)


Pieczywo kroimy na grube pajdy.
Plastry gruszki układamy na bagietce.
Owoce przykrywamy serem.
Wkładamy do rozgrzanego piekarnika (ok 150 stopni)
Kiedy ser zacznie się lekko topić posypujemy migdałami, a na wierzchu układamy gałązki rozmarynu.
Grzanki będą gotowe gdy migdały się zarumienią.
Rada: jeżeli macie stary piekarnik, w którym szwankuje regulacja temperatury, uprażcie migdały osobno na suchej patelni



A na koniec cytat na dziś:
"Myślisz, że można krzyczeć na migi?"





 ...a dziś, zgodnie z obietnicą - pierwsze z cyklu „lekkie”. Być może poddaję się wszechobecnym trendom na „odchudzanie”, ale ... z każdym dniem wiosny sałata smakuje lepiej, a ta na rozgrzanym balkonie to już w ogóle kosmos!



Składniki:
Sałata lodowa
Ser typu lazur
Słodkie gruszki
Płatki migdałów
Świeży rozmaryn

Sos:
Łyżka miodu
łyżka octu balsamicznego
trzy-cztery łyżki oliwy z oliwek
łyżeczka pieprzu kolorowego





Liście sałaty rozrywamy na mniejsze części, ser i gruszki kroimy wedle uznania.

Migdały prażymy na suchej patelni (na małym ogniu), a gdy będą lekko rumiane, odstawiamy aż lekko przestygną.

W osobnym naczyniu mieszamy wszystkie składniki sosu, polewamy nimi sałatę.

Dodajemy ser i gruszki, posypujemy rozmarynem, a całość przykrywamy uprażonymi migdałami.





...rozgrzewająca, korzenna kawa ze startym cynamonem, imbirem i goździkami chyba nie będzie już nikomu potrzebna....oficjalnie ogłaszam: przyszła wiooooooosna! Na dniach prawdopodobnie ulegnę presji i zacznę wrzucać przepisy na "lżejsze" dania, także czekajcie, a tymczasem zbierajcie siły na kolejny tydzień :)

korzenna kawa

by on niedziela, kwietnia 14, 2013
...rozgrzewająca, korzenna kawa ze startym cynamonem, imbirem i goździkami chyba nie będzie już nikomu potrzebna....oficjalnie ogłasza...



....a dziś Światowy Dzień Czekolady!


Dla wszystkich łasuchów i fanek Deppa (a nie znam chyba żadnej baby, która choć przez chwilę nie byłaby jego fanką) to podwójna okazja do obejrzenia "Czekolady". Jest w ogóle jeszcze ktoś na świecie kto tego filmu nie widział? :)


klik klik ---> http://www.youtube.com/embed/RDoGT5nflI4 <--- klik klik






Czekolada - film

by on piątek, kwietnia 12, 2013
....a dziś Światowy Dzień Czekolady! Dla wszystkich łasuchów i fanek Deppa (a nie znam chyba żadnej baby, która choć przez chwi...

sycący koktajl bananowo-cynamonowy

2 banany
cynamon
łyżka soku z cytryny
mleko (lub kefir)
łyżka brązowego cukru (optymalnie)

Banany kroimy na cząstki i skrapiamy cytryną.
Dodajemy cynamon i cukier.
Zalewamy mlekiem.
Całość blendujemy.

Smacznego!


Jeszcze ostatnie podrygi zimy, gdzie prym wiedzie gorąca czekolada, gdzieniegdzie topi się śnieg, a całość jest tak dosadnie szarobura, że najchętniej zakopałabym się pod kołdrą ze stertą ulubionych książek. 

Dziś więc przepis na pierogi- solidne danie, które przynajmniej próbuje dodać energii, gdy inne sposoby już zawodzą. Pierogi, które latem większość zje mniej chętnie, bo przecież odchudzanie, dieta, fitness, picie przeczyszczających herbatek i inne cuda, które najczęściej doprowadzają do lekkiej depresji lub choćby dramatów toczących się przed lustrem. Dobra informacja dla wszystkich którzy już zaczęli coroczne, wiosenne odchudzanie - pierogi te są m.in. z kapustą, jabłkiem i wędzoną śliwką, czyli produktami często polecanymi przy dietach. Przepis pochodzi z pierwszego numeru magazynu KUKBUK, który całkiem przy okazji polecam wszystkim, którzy jeszcze do niego nie dotarli. 


Pierogi z falbanką

Ciasto na pierogi:
300g mąki
ciepła woda (na wyczucie)

Farsz:
kapusta kiszona (ok 300g)
drobno pokrojona cebula
kilka sztuk pokrojonych suszonych pomidorów
100 ml wody
pokrojone śliwki wędzone (kilka sztuk)
pół szklanki pokrojonych rodzynek
Utarte jabłko
2-3 łyżki octu balsamicznego
przyprawy - w przepisie mowa o kminku (ja unikam), majeranku (jak najbardziej jestem za), czosnku (myślę, że przy tylu smakach, intensywny czosnek jest raczej nadmiarem niż dopełnieniem), mieszance przypraw arabskich (niestety za krótko gotuję by móc się na ten temat wypowiedzieć - nigdy nie korzystałam). Moja kochana mama proponuje ostrą papryczkę (myślę że to dobra wersja dla facetów, którzy jednak w znacznej części są amatorami bardziej „zdecydowanej” kuchni.

Opcjonalnie:
słonina
pół cebuli (drobno pokrojonej)


Na rozgrzanym tłuszczu (ja używam oleju po suszonych pomidorach) podsmażamy cebulę, a gdy ta lekko się zarumieni dodajmy kapustę, jabłko, rodzynki, wędzone śliwki oraz suszone pomidory. Dolewamy ocet balsamiczny, a całość uzupełniamy o 100ml przegotowanej wody. Dusimy na małym ogniu ok 20-25 minut. Z mąki i wody robimy ciasto i odstawiamy je pod przykryciem na mniej więcej 30 minut by odpoczęło, a gdy czas minie rozwałkowujemy (musi być cieniuteńkie). Następnie wykrawamy kształt foremki (lub szklanki) takiej wielkości by do środka bez problemu zmieścił się farsz, którym to właśnie faszerujemy pierogi. Całość zagniatamy po bokach - można użyć widelca lub postarać się o „wyrzeźbienie” tytułowej falbanki.

Pierogi gotujemy w posolonym wrzątku kilka minut - gotowe same wypływają na wierzch.
Dodatkowo na małej patelni możemy podsmażyć słoninę z drobno posiekaną cebulką,  aby polać tłuszczem pierogi.

Na „kukbukowym” zdjęciu pierogi są podsmażone- i owszem, u nas w domu też praktykowane jest wieczorne odsmażanie- ale zapewniam że w przypadku tych pierogów jest to niewykonalne (chyba, że zrobicie porcję na dwa dni) - ponad 20 sztuk wciągniętych przeze mnie podczas obiadu, przy niekoniecznie pustym żołądku mówi samo za siebie. Nie życzę smacznego, bo to po prostu nie może być niesmaczne.




W świątecznym kościele zamiast cudownego objawienia zobaczyłam „stertę” zmęczonych ludzi, którzy robią ręką znak krzyża na „pobłogosław to mięso” i ziewają gdy ksiądz nie patrzy. Nieistotne są zwyczaje mechanicznie odklepywane co roku; nikt już nie wie, dlaczego z cytryny robi się świnię a z masła baranka. I właściwie nikogo to już nawet nie obchodzi, bo ważniejsze jest pójść do szybkiej spowiedzi (gdzie ksiądz odpuka nim dojdziemy do trzeciego grzechu), pokazać się
w święta w kościele (niby najlepiej na Rezurekcji, choć właściwie to może nie bo jednak większość sąsiadów nań nie dociera), potem tylko mały lans przed rodzinką, że u nas tak świetnie i z radością i mniej więcej od trzynastej to już tylko tv i Kevin sam w domu,  w Nowym Jorku i gdzie tam jeszcze zdąży dojechać. Niewątpliwie więc na tle tych wszystkich marnych atrakcji jedna pozostaje niezmienna - w święta na pewno jest dobrze, dobrze najeść się. To już co prawda bardziej ciasto z pobliskiej cukierni niż domowa baba, to rzeżucha kupiona na ostatnią chwilę w markecie (bo po co hodować własną?) oraz jaja (choćby strusie, przecież kurze są „passe”), lecz zawsze jakby nie spojrzeć to jednak świąteczne śniadanie, czy spędzone w składzie osób dwóch czy jedenastu (jak to było u nas w tym roku) na pewno sytym, smacznym i świątecznym być powinno - po długim poście chyba nam się zresztą należy, choć domniemam że jednak znacząca większość postu się nie trzyma i hulaj dusza do woli każdej nocy i każdego dnia (z wstydem? Przyznaję że ja również do tej większości należę).



Nie będzie więc przepisów na ciasta (mimo że naprawdę duża blacha sernika i dwie piękne baby dały popis i zniknęły już w pierwszy dzień „świętowania”), ani na dobrą kiełbasę (choć chętnie bym podała gdyż mój serdeczny przyjaciel Krzysztof robi kiełbasę tak pyszną, że na pewno większość wegetarian „nawróciłaby się” na mięso), będzie natomiast dłuższa chwila refleksji i pytanie; po co obchodzimy święta? I choć wiem, że większość i tak nań nie odpowie to jeśli chociaż jedna osoba szczerze siebie o to zapyta to może za rok święta gdzieś będą bardziej świąteczne albo nie będzie ich już wcale. Najpewniej będę to ja. 






Мшаҧы, Paasfees, Pashkët, Easter, Pasxa, Великден, 復活節, 复活, Velikonoce, Pasko, Lihavõtted, Páskir, Pääsiäinen, აღდგომა, Paasfeest , Paskah, Pascha, Cáisc, Pask, Woekicetuanpetu, Velykos, Lieldienas, Caisht, Páscoa, Paşti, Velika noč, อีสเตอร์, Paskalya, Великдень, Pasg, Húsvét, Lễ Phục Sinh, Pasqua, Wielkanoc - czy wiesz dlaczego jest ruchomym dniem?



Wielkanoc

by on środa, kwietnia 03, 2013
W świątecznym kościele zamiast cudownego objawienia zobaczyłam „stertę” zmęczonych ludzi, którzy robią ręką znak krzyża na „pobłogosł...