cytrynówka przepis

Jesienny wieczór; cynamonowe kadzidła, płatki z miodem i orzechami, mądre książki, nucąca cichutko Sade, która zawsze będzie kojarzyć mi się z długą zimą spędzoną w okolicach Ronda Rataje. Jest bardzo "jesiennie", a jesieni, jako zapowiedzi zimy nienawidzę niestety dosadnie. Staram się jednak nie popadać w te mroczne nastroje (nie zawsze skutecznie :)), cieszę się "ciepłą" pogodą i poprawiam humor mocną herbatą i ciastkami. Do wieczornej herbaty najlepsza jest domowa nalewka.. tu przepis na cytrynową, "najnowszą" na regale i znikającą dosłownie w mgnieniu oka.

Nalewka cytrynowa

Składniki:
10 dużych cytryn
1 litr spirytusu
1 litr przegotowanej wody
1 kg cukru
kilka ziaren kardamonu

Cytryny bardzo dokładnie myjemy. Osuszamy papierowym ręcznikiem i kroimy wzdłuż na ćwiartki. Układamy w dużym, szklanym słoju i zalewamy spirytusem. Dodajemy kardamon i mocno zakręcamy. Odstawiamy na dwa dni.

Powstały płyn zlewamy do czystego naczynia. Z pozostałych w słoju cytryn wyciskamy sok i dodajmy do zlanego wcześniej płynu. W garnku przygotowujemy syrop - kilogram cukru zalewamy wodą i gotujemy na małym ogniu, aż do czasu gdy cukier się rozpuści. Łączymy ze zlanym wcześniej alkoholem i odstawiamy na kolejną dobę. Kolejnego dnia przelewamy przez gazę alkohol do butelek. Nalewka jest od razu gotowa do spożycia, ale odstawiona na kilka długich dni będzie jeszcze lepsza. Niech Wam służy w te długie, jesienne wieczory!


Ostatnie dni to karuzela kolejnych wydarzeń - przeprowadzka, sesje, ogarnięcie studia, pracy... słowem: istny szał! Pod względem kulinarnym totalna nuda- najchętniej codziennie jadłabym krewetki w cieście i te ohydnie pyszne zupki chińskie. Ale ale... Siedzę właśnie w mało romantycznej kawiarni w centrum Poznania. Mają tu żółte, wygodne kanapy, piękny (!!!) biały ekspres i wifi (to czego ja na swoim nowym lokum jeszcze nie mam i za czym bardzo już tęsknię), leci bardzo stara płyta Madonny (pamiętam, że miałam ten album na kasecie - była cała czarna i miała zielony napis "Madonna", a było to chyba tysiąc lat temu). 

sos żurawinowy

by on piątek, października 25, 2013
Ostatnie dni to karuzela kolejnych wydarzeń - przeprowadzka, sesje, ogarnięcie studia, pracy... słowem: istny szał! Pod względem k...


Apetyczna Pani serwuje proste przepisy na mocno za słodkie słodycze. Krząta się po kuchni, uśmiecha zalotnie, wyjada po nocy z lodówki. Nie udaje, że lubi jeść, nie ukrywa że woli przytyć niż odmówić sobie tłustego boczku czy potrójnie czekoladowego ciasta. Taka jest właśnie Nigella. Nigella Lawson, która niejedną osobę zachęciła do „kucharzenia” i pokazała, że siedzenie w kuchni może być przyjemne, była jedną z moich pierwszych inspiracji w temacie kulinariów. Dziś na blogu przepis na jej czekoladowe batoniki, przepis, z którym poradzi sobie nawet największy laik.

batoniki z marshmallow

by on sobota, października 12, 2013
Apetyczna Pani serwuje proste przepisy na mocno za słodkie słodycze. Krząta się po kuchni, uśmiecha zalotnie, wyjada po nocy z lodów...

Mój dobry znajomy zawsze mi powtarza, że im mam mniej pracy, tym bardziej robię się nieznośna. Rzeczywiście, sama zauważam pewną zależność i nawet czasami, trochę mi z tym niewygodnie. Im bardziej robi się jesiennie, tym bardziej zastygam, a pęd mojego życia zwalnia. Ostatnio zrobiłam się trochę zbyt marudna i dziś rano w końcu poczułam jakąś nową energię. Co prawda choroba nie pozwoliła mi jej jeszcze wcielić w życie, ale widzę już światełko w tunelu, jest fajnie. Mam nadzieję, że Was nie dopadła jesienna chandra ani nawet jesienne przeziębienie, ale na wszelki wypadek podaję dziś przepis na bardzo czekoladowe ciasto, które naładuje Was endorfinami na cały zimny październik.

tarta czekoladowa z kawą

by on środa, października 02, 2013
Mój dobry znajomy zawsze mi powtarza, że im mam mniej pracy, tym bardziej robię się nieznośna. Rzeczywiście, sama zauważam pewną zależ...