Jest przed siódmą rano, pora jak na mnie całkiem nieprzyzwoita. Normalnie o tej porze, tkwiłabym w swojej krainie, gdzieś między jednym a drugim snem. Ale nie dziś. Dziś o 5:40 obudziła mnie cudza nadgorliwość, a rozdrażnienie nie pozwoliło już zasnąć. Choć jeszcze się łudzę, że gdzieś w połowie tego pisania zdążę na 70 solidnych minut zasnąć, to jednak z chwili na chwilę mam tej wiary coraz mniej. Siedzę więc oparta o zimną ścianę i wspominam zeszłotygodniową cebulową tartę, która teraz sprawdziłaby się idealnie. Zupa cebulowa ( link tutaj: cebulowa ) bowiem, zawsze poprawiała mi nastrój i jestem przekonana, że cebulowa tarta również ( a może nawet tym bardziej ) by mnie nie zawiodła.

Składniki:
opakowanie ciasta francuskiego
3 duże białe cebule
100 ml śmietany 18%
jajko w rozmiarze L
80 gramów startego sera - najlepszy będzie cheddar
tymianek, rozmaryn, sól, pieprz
tłuszcz do posmarowania ciasta ( ja użyłam oleju kokosowego )

Formę do tarty wykładamy papierem do pieczenia, a następnie rozwijamy na niej ciasto.
Ciasto dopasowujemy do foremki, tak by wyłożony był cały dół i boki.
Dół ciasta nakłuwamy widelcem w wielu miejscach, po czym umieszczamy je w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni i pieczemy 10 minut.
W międzyczasie łączymy pozostałe składniki - roztrzepujemy jajko, dodajmy śmietanę, całość mieszamy ze startym serem. 
Cebule dowolnie kroimy ( np w pióra) i podsmażamy na średnim ogniu. Gdy ta zrobi się lekko miękka i zarumieniona, ściągamy z palników. 
Na przygotowanym cieście wykładamy podsmażoną cebulę. Całość zalewamy serową masą. Doprawiamy.
Brzegi ciasta przesmarowujemy olejem kokosowym.
Ponownie wstawiamy do piekarnika, zmniejszając przy tym temperaturę do 150 stopni. Pieczemy ok 25-30 minut.

Idealnie smakuje w towarzystwie cebulowej zupy, przysięgam!
Milszego dnia niż dotychczasowy mój Kocury!





najprostsza tarta cebulowa

by on czwartek, marca 27, 2014
Jest przed siódmą rano, pora jak na mnie całkiem nieprzyzwoita. Normalnie o tej porze, tkwiłabym w swojej krainie, gdzieś między jednym...
makaron


Dziś Międzynarodowy Dzień Szczęścia. Choć z pewnością nie jest to mój szczęśliwy dzień, liczę na to, że makaron z lazurem i gruszkami, swoją słodkością mi go poprawią. Próbuję łapać się czego mogę, by sprawić sobie lepszy humor, a jak wiadomo, humor najlepiej poprawiają zakupy i dobre jedzenie. Makaron przekładany gruszkami, powinien póki co wystarczyć. 

Makaron z lazurem i gruszkami - składniki:

- makaron farfalle 100 gramów
- ser typu lazur 100 gramów
- śmietana 18% 100 mililitrów
- dwie słodkie gruszki
- garść migdałowych płatków
- tymianek, pieprz, sól

makaron z lazurem




1. Gruszki kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy na suchą patelnię i prażymy na najmniejszym ogniu, często potrząsając, tak by nie przywarły. Gdy owoce się zarumienią, przekładamy na czysty talerz. 
2. Do małego rondelka wlewamy śmietanę. Dodajemy porozrywany na cząstki ser.
3. Na suchej patelni prażymy migdałowe płatki, gotowe "zrzucamy" na bok. 
4. Makaron gotujemy al dente w mocno słonej wodzie.
5. Powstałą serowo-śmietanową masę wylewamy na patelnię, lekko podgrzewamy. Dodajemy makaron i mieszamy, aż masa ładnie połączy się z makaronem. Doprawiamy
6. Makaron układamy na wcześniej uszykowanych, podprażonych gruszkach. Polewamy pozostałym serowym sosem, posypujemy migdałami. 

makaron z gruszką i lazurem



makaron z gruszką i lazurem

makaron z lazurem i gruszkami

by on czwartek, marca 20, 2014
Dziś Międzynarodowy Dzień Szczęścia. Choć z pewnością nie jest to mój szczęśliwy dzień, liczę na to, że makaron z lazurem i gruszkami...

Są takie dni, gdy pogoda za oknem nie dopisuje i koniecznie chcesz poprawić sobie humor jedzeniem. Najchętniej rzuciłabyś się na tonę słodyczy i połknęła wszystkie na raz, jednak przewidując zalewające Cię później wyrzuty sumienia, niechętnie lecz jednak, odpuszczasz i szukasz innego, odpowiedniego rozwiązania, złotego środka w ten szaro-bury dzień. Idealnym rozwiązaniem, takim małym strzałem w dychę jest połączenie słodkiego z wytrawnym. Przeglądasz przepisy, analizujesz wspomnienia smaków, szukasz wytrwale. Sprawdzasz co oferują kuchenne szafki, zastanawiasz się na co masz ochotę i ... tadaaaaaam!


Moim ostatnim złotym trafem okazały się muffiny z buraczkowym chutneyem podawane z orzechowym sosem balsamico. Niby muffiny jak znalazł pasują do kategorii "słodkie", ale te "dopełniacze" nadają im zupełnie innego wyrazu, są ich nową, lepszą wersją. Sprawdzają się idealnie jako dodatek do kawy, ale też jako drugie śniadanie. Wiem - buraczkowy chutney z nutą pomarańczy i balsamico z orzechami włoskimi, nie leżą na półce w każdym sklepie, na szczęście znaczne grono czytelników Bazyliowego Musu jest z Poznania, dlatego uspokajam - obydwa składniki można dostać w delikatesach Weranda deli & gifts.

Składniki na 12 babeczek:
Mąka - 450 gramów
Jajka - 2 x rozmiar L
Mleko - 200 ml
Olej - 100ml
Proszek do pieczenia - 3 łyżeczki
Cukier - ok 100g
Cynamon - odrobina
Buraczkowy chutney z nutą pomarańczy - słoiczek
Sos balsamico z orzechami włoskimi - pół słoiczka





Przepis:

W czystym naczyniu należy rozbełtać jajka. Dodajemy mleko, olej, odrobinę cynamonu i mieszamy.

Do drugiej miski wsypujemy suche składniki - mąkę, proszek do pieczenia i cukier. Również mieszamy.

Do składników suchych dodajemy mokre - łączymy je łyżką - nie potrzeba używać miksera.

Nakładamy ciasto do foremek - mniej więcej do wysokości 1/3 foremki. Na surowym cieście układamy łyżeczką buraczkowy chutney, po czym uzupełniamy foremkę pozostałym ciastem do wysokości 3/4 foremki.

Całość wstawiamy do piekarnika rozgrzanego piekarnika (temperatura 150 stopni) i pieczemy ok 20 minut, po czym zwiększamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy je tak jeszcze ok 8 minut.

Gdy muffiny lekko przestygną, nakładamy na nie solidną łyżeczkę balsamico z orzechami włoskimi, zaparzamy ulubioną herbatę i cieszymy się chwilą. Buziaaak!


WERANDA deli & gifts 
ul. Paderewskiego 7 
61-770 Poznań
facebook: Weranda






Fiku-miku na patyku! Udało się i przeprowadzka już za nami :) Na razie jest brudno i trochę zimno i nawet nie do końca mam na czym postawić kawę, ale już jestem zadowolona, uśmiechnięta i szczęśliwa. Uff!



Przepis na naleśniki z pomarańczową masą miałam wrzucić tydzień wstecz... no ale wiadomo. 

Składniki: 
mleko - 50 ml
jogurt naturalny -150 ml
jajka - 1 całe i jedno żółtko
mąka - 250 gramów
pomarańcza - dwie sztuki
cynamon - szczypta lub dwie
sól - szczypta
cukier puder - dwie łyżki
migdałowe płatki - dwie garści
olej kokosowy - do smażenia

Dodatki:
świeże owoce
jogurt naturalny



1. Obieramy i kroimy pomarańcze.
2. Jogurt łączymy z cynamonem, dodajemy owoce i kilka drobno skrojonych "skrawków" skórki pomarańczowej, blendujemy.
3. Do powstałej masy dodajemy mleko i jajka, mieszamy.
4. Całość łączymy z pozostałymi suchymi produktami - na później zostawiamy tylko migdały.
5. Sprawdzamy czy masa jest wystarczająco gęsta - trochę gęstsza niż na "zwykłe" naleśniki.
6. Rozgrzewamy patelnię, "nakładamy" olej kokosowy.
7. Wsypujemy "trochę" płatków migdałowych, nalewamy na nie masę i smażymy na najmniejszym ogniu.
8. Kiedy zauważymy że dół jest "gotowy" ( odchodzi bez problemu od patelni ) przewracamy na drugą stronę i smażymy jeszcze półtora do dwóch minut.
9. Podajemy ze świeżymy owocami i jogurtem naturalnym. Można lekko skropić świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy.



koktajl na piękną skórę i włosy

"Wkurzyłem się. Przecież to mogła być miłość mojego życia, oczywiście mogła też nie być, ale przecież w życiu mężczyzny chodzi o to, by się o tym nieustająco przekonywać. Bez końca i bez ustawania w wysiłkach. Trzeba szukać, używając do tego penisa, ale i portfela, mózgu, Wall Street, sportowych samochodów, wojen, kryzysów, kumpli, mięśni, religii, muzyki...wszystkiego, wszystkiego. Byle nie przestawać. To walka o mistrzowski pas. Opuszczasz łono matki i słyszysz: "shake hands and good luck" i walczysz."

Nadal nie mam czasu by się zatrzymać. Pakowanie przed jutrzejszą przeprowadzką spędza mi sen z powiek. Wrzucam szybciutki cytat, jeszcze szybszy przepis na upiększający koktajl z awokado. Wracam do zawijania garów w gazety i sprintem gnam do pracy. Buzi Buzi!

Składniki:
dojrzałe awokado
dwie dokładnie obrane i oczyszczone z pestek mandarynki
niewielka garść migdałów
150 ml mleka
50 ml jogurtu naturalnego

Wszystkie składniki wrzucamy do naczynia, miksujemy blenderem, wypijamy i czekamy aż po chwili staniemy się o niebo piękniejsze!



Dziewczyny !!!

Na Dzień Kobiet życzę Wam OGARNIĘTYCH facetów!

Fajnie, żeby byli również przystojni, jeśli nie są to kawunia z panem ze zdjęcia dla wszystkich raz, basta ! 

*zdjęcie kradzione, nie wiadomo skąd :)

Dzień Kobiet

by on sobota, marca 08, 2014
D ziewczyny !!! Na Dzień Kobiet życzę Wam OGARNIĘTYCH facetów! Fajnie, żeby byli również przystojni, jeśli nie są to kawunia z panem...


Zaczynam pisać, czas start. 15:41, pół godziny do wyjścia, praca czeka, czas nagli. Kolejny dzień jestem niewyspana, trochę w stresie, jakbym utknęła gdzieś w czasoprzestrzeni. Bałagan o którym ostatnio pisałam, przybrał już gigantyczne rozmiary - chwila chwila i jest tu coraz mniej miejsca. Nieistotne. Na prędkości więc: dziś sałatka, przygotowana między jednym a drugim posiłkiem, z próbą "zapchania mnie" lub chociaż ( bardziej ) sprawienia sobie małej przyjemności. Dobrego popołudnia!



Składniki:
dwie duże garści rukoli
5 plastrów szynki włoskiej
garść obranych pistacji
1/4 obranego pomelo
parmezan - wedle gustu
oliwa pistacjowa - wedle smaku
świeżo zmielony pieprz

Rukolę układamy w naczyniu, polewamy z umiarem oliwą.
Dodajemy szynkę włoską i pistacje.
Pomelo kroimy na mniejsze cząstki, dodajemy.
Posypujemy płatkami parmezanu.
Doprawiamy.




Na pulpicie zalegają kolejne foldery pełne zdjęć i przepisów, gotowych do wstawienia na blog. Na fotelu grzęzną zapomniane ciuchy, wyciągnięte z szafy w ciągu kilku dni, na których schowanie zabrakło czasu. Maria Peszek śpiewała "nie mam czasu na seks", a ja myślę, ze ostatnio czasu nie mam właściwie na nic. Wielki plan nadrabiania zaległości w dzisiejszy wieczór, pokrzyżowała wizyta w szpitalu. Teraz leżę umęczona ( nie wiem czym? ), piję wodę i próbuję się "zabrać do roboty", ale już sama myśl, że o ósmej rano będę musiała wstać wystarczająco mnie zniechęca. Na dodatek dziś miały być zdjęcia kruchej i ciągnącej bezy z wiśniami i migdałową kruszonką, ale ... nie wyszły. Humor na szczęście mimo wszystko mnie nie opuszcza, a siły pewnie zbierają się pod skórą i lada dzień wypalę niczym bomba. Tak czy siak, obiecuję że najbliżej do piątku powrócę z gorrrącymi przepisami. Kiss Słonka!

niezorganizowana

by on wtorek, marca 04, 2014
Na pulpicie zalegają kolejne foldery pełne zdjęć i przepisów, gotowych do wstawienia na blog. Na fotelu grzęzną zapomniane ciuchy, wyci...