Dlaczego nie jesteś szczęśliwy?


       Niby to proste, wszyscy trąbią, że szczęście zależy od nas i takie tam. Mądre książki uginają księgarniane regały, trochę to czytasz i trochę już wiesz, ale jakby nic nie zmieniasz, bo i po co, przecież napisał to na pewno jakiś optymista z Ameryki, który o naszych realiach nie ma pojęcia. Nie zastanawiasz się więc nad przyczyną swoich stanów, a na poprawę humoru kupujesz kolejne buty / kieckę / grę na playa / wybierz właściwe i chwilowo jest jakby lepiej. Potem powracasz szybciutko do utartych schematów i oto jesteś - Ty który ma zawsze trudniej, Ty któremu wiatr piaskiem w oczy, Ty pokrzywdzony. Przecież tak bardzo pracujesz nad swoim szczęściem, a jednak Ci się nie trafia. Gdzie robisz błąd?

PO PIERWSZE – Oddajesz się pracy, która nie daje Ci satysfakcji, a zabiera cenny czas

Beznadziejna sytuacja – szef idiota, towarzystwo w pracy niemrawe. Nie rzucisz jednak ciepłej posadki - zawsze jest nadzieja na podwyżkę ( który to już rok? ), znasz tu każdy zakamarek, nie skompromitujesz się brakiem wiedzy, a szef na pewno kiedyś to doceni, a nawet jeśli nie…szukanie nowej pracy nie jest dla Ciebie. Nie przebranżowisz się w tym wieku ( prawie 30 lat na karku ), a konkurencja na pewno całymi dniami i nocami marzy tylko o tym by poinformować Twoich przełożonych o CV, które do nich wysłałeś. POMYŚL. Codziennie spędzasz w tym miejscu 8 godzin swojego życia – naprawdę możesz sprawić by ten czas odbębniać w lepszych warunkach. W końcu to 1/3 Twojego teraźniejszego życia. Naprawdę stać Cię na to by tak bardzo zmarnować ten czas, podczas gdy nawet podstarzały Hugh Hefner bawi się lepiej od Ciebie?



PO DRUGIE – Poświęcasz się dla innych, nie dla siebie

Ile to już razy wydzwaniała do Ciebie przyjaciółka, która co dwa dni płacze z tego samego ( błahego ) powodu, podczas gdy Twoje plany na spędzenie czasu były absolutnie inne niż wiszenie na rozgrzanym telefonie? A może inaczej.. ile minut w życiu poświęcasz dla ludzi, których wcale nie lubisz lub którzy nic dla Ciebie nie znaczą, bo boisz się, że Twoje „w sumie pieprzy mnie co masz mi do powiedzenia” ktoś uzna za niegrzeczne? ILE RAZY MOŻNA OBIECYWAĆ, ŻE DZIŚ JUŻ NA PEWNO POŚWIĘCISZ WIECZÓR TYLKO SOBIE i po raz kolejny nie znaleźć tego czasu, bo „są teraz ważniejsze sprawy”? JEDYNĄ osobą, która może Ci sprawiać przyjemność przez CAŁE ŻYCIE jesteś tylko ( AŻ ) TY. Zrozum to w końcu.

PO TRZECIE – Nie zastanawiasz się nad tym co przynosi Ci radość

...lub co gorsza wiesz i nic z tym nie robisz. Lubisz podróże, ale nie podróżujesz. Lubisz muzykę na żywo, ale żal Ci kasy na koncerty. Nie masz bliżej określonych marzeń, bo i po co – i tak na pewno się nie spełnią. Zastanów się – marzenia nie spełnią się na pewno, jedynie wtedy gdy nie będziesz ich mieć. Niech pierwszym krokiem w kierunku szczęścia, będzie zrobienie sobie listy celów ( choćby tych, które wydają Ci się abstrakcją ) i określenie swoich marzeń. Pomyśl co powinieneś zrobić, by je spełnić, a potem zrób choć jeden mały krok w tym kierunku – gonitwa za króliczkiem daje często więcej niż samo jego zdobycie.


PO CZWARTE – Myślisz że jesteś w centrum świata – i na dodatek się mylisz

Zastanawiasz się nad „co inni powiedzą”, a zapominasz o tym, że to właściwie jest bez znaczenia. To TWOJE życie. Nie ciotki, nie sąsiadki, nie koleżanki ze studiów, a tym bardziej nie przypadkowego gościa na ulicy. Czy naprawdę wstydzisz się założyć ukochanych pstrokatych spodni, bo jakiś burak będzie się z Ciebie śmiać? On i tak jutro o Tobie zapomni, bo takich jak Ty minie dziś tysiące. Czy naprawdę nie chcesz żyć tak jak chcesz tylko tak, jak „każą Ci” inni? Uszczęśliwianiem cudzych zachcianek, nie uszczęśliwisz sam siebie.

PO PIĄTE – Nie potrafisz cieszyć się tym co masz


Masz pieniądze, „ale sąsiad ma więcej”. Masz urodę, „ale laski w telewizji są ładniejsze”. Zrozum - ZAWSZE będą lepsi i gorsi. Czekałeś długie miesiące na wakacje? To się nimi ciesz. Latami zbierałeś na nowe auto? Raduj się, że się udało, napawaj widokiem, jazdą, czym tam chcesz. Wychwalaj swoje sukcesy, nawet te najmniejsze. Twoje życie nie będzie trwało wiecznie. Doceń je już teraz, bo za chwilę może być za późno.

Czy po zastosowaniu tych zasad będziesz szczęśliwym? Nie wiem, ale ja je stosuję i jestem, więc może warto chociaż spróbować?

Ciąg dalszy nastąpi.... 

4 komentarze:

  1. Hmmm... Dokładnie zapoznałem się z tym artykułem i uważam w tak samo, niestety doszedłem do tego dopiero teraz, gdy już jestem w takim wieku. ;) Wszystko zależy od punktu odniesienia jaki sobie obierzemy, a czasem zamykamy sobie drogę do najprostszych przyjemności.. takich jak np.. kino czy wspólne skosztowanie sushi... nawet za cenę wstydu jedzenia go widelcami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęśliwym się bywa. To nie jest stan permanentny, niestety. Twoje spostrzeżenia są trafne. Uważam też, że trzeba pokochać siebie, to jakim się jest. Ale tak po prostu, po ludzku, bez zarozumiałej arogancji. Akceptuję siebie, lubię siebie i swoje towarzystwo - coraz częściej bywam szczęśliwa :) dostrzegam piękno drobiazgów :) a szara codzienność nabiera barw :) szczęście - czego i Tobie z całego serca życzę zawsze i wszędzie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post. I wiesz co popieram go w całości. Ja jestem taką szaloną i niepoprawną optymistką, kocham życie i ludzi, kocham siebie - czytaj swoje wady i niedoskonałości. Codziennie rano wstaje z uśmiechem i robię mężowi śniadanie, które zjadamy wspólnie. Nie szukam ludzi problemowych, nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą, nie do końca pracuję tam gdzie lubię lub powinnam, ale wszystko jeszcze przede mną. Oddaje się swojej pasji i umiem czerpać radość z najmniejszych rzeczy. Zachwycam się naturą i pięknem dookoła. I życzę wszystkim szczęścia - ono jest wśród nas. Pozdrowionka :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post. I wiesz co popieram go w całości. Ja jestem taką szaloną i niepoprawną optymistką, kocham życie i ludzi, kocham siebie - czytaj swoje wady i niedoskonałości. Codziennie rano wstaje z uśmiechem i robię mężowi śniadanie, które zjadamy wspólnie. Nie szukam ludzi problemowych, nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą, nie do końca pracuję tam gdzie lubię lub powinnam, ale wszystko jeszcze przede mną. Oddaje się swojej pasji i umiem czerpać radość z najmniejszych rzeczy. Zachwycam się naturą i pięknem dookoła. I życzę wszystkim szczęścia - ono jest wśród nas. Pozdrowionka :-)

    OdpowiedzUsuń