Kiedy na dworze jest plus tysiąc, a wino w kieliszku dalej jest chłodne, ostatnie o czym myślisz, to wchodzenie na bloga i dodawanie wpisu. Przed wyjazdem wydawało mi się to niemożliwe i jak zwykle ambitnie wierzyłam, że wezmę lapka, przysiądę na plaży i wrzucę wszystkie zaległe wpisy. Na dzień po znalezieniu się we Włoszech, Internet prawie przestał dla mnie istnieć, a na Bloggerze zalogowałam się dosłownie raz. 

Rocznica bloga, nie umknęła więc mojej uwadze, ale faktycznie, nie płaszczyłam się wcześniej w oczekiwaniu na życzenia, które teraz na pewno chętnie przyjmę. Ten czas pozwolił mi spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy, również na sprawy bloga. Kolejny rok pokazał, że chyba obrałam odpowiednią drogę - drogę, która zmieniła blog, ale i całe moje życie.

Bazyliowy Mus będzie hulał dalej. Liczę na to, że wraz z wiekiem, nauczę się być jeszcze bardziej systematyczna oraz dokładna - tak by nie zamęczać Was wpisami, przy których można zasypiać na stojąco. Tyle na dzisiaj. 

Całusy!


URODZINY Bazyliowego Musu!

by on środa, września 30, 2015
Kiedy na dworze jest plus tysiąc, a wino w kieliszku dalej jest chłodne, ostatnie o czym myślisz, to wchodzenie na bloga i dodawanie...

Nawet nie wiem kiedy minęło, aczkolwiek pół roku pisania dla magazynu FRESHMAG za mną. Pamiętam mój piękny start - wywiad z wielkim idolem Markiem Dyjakiem, który doprowadził mnie do łez i wzruszenia. Było wtedy bardzo zimno, a poprzedniego dnia, tak bardzo nie mogłam się doczekać, że przez blisko dwie godziny biegałam, słuchając jego "złotej ryby". Następne były już felietony - co miesiąc kolejny - o tym, że nocą smakuje lepiej, że wczesna jesień to dobry czas, by nastawić nalewki, a w końcu często przez Was szukane, sposoby na poprawę seksualnej sfery życia. Dziś wrzucam krótkie podsumowanie - wszystkie teksty, zebrane w jednym miejscu - specjalnie dla najwierniejszych czytelników. Miłego!


Mówią, że poniedziałki są zawsze nieudane, co ja akurat z racji wolnych poniedziałków, niespecjalnie podzielam, ale tego dnia, naprawdę obudziłam się bez sił. Zielony koktajl z siemieniem lnianym, miał być super dawką energii, która mi pomoże, ale to chyba nie organizm podupadał, tylko moja głowa i jeszcze pijąc ten płynny posiłek, rozpłakałam się jak dziecko. 


W moim pamiętniku z dzieciństwa widnieje wpis "jeżeli będziesz iść tylko w słoneczne dni, nigdy nie dojdziesz do celu" - powtarzam to sobie zresztą każdego dnia, dzięki czemu moje życie, mimo wszelkich przeciwności, cały czas idzie w dobrą stronę. Nie mogłam się poddać, nie ja. Bieganie, sesja zdjęciowa, zielony koktajl, smaczna kolacja i kilka ciepłych słów od najbliższych i nie tylko - czasem tak niewiele potrzeba, by tak wiele zmienić. 



Zielony koktajl z siemieniem lnianym 

świeży jarmuż  - dwie garści
siemię lniane - trzy łyżki
winogrona zielone - 10 sztuk
sok jabłkowy jednodniowy - 200 ml
ciepła woda - 50 ml




Siemię lniane rozgniatamy w moździerzu ( lub pokrywamy folią spożywczą i rozbijamy tłuczkiem ).
Zalewamy wodą, odstawiamy.
Winogrona myjemy, obieramy, by zostały same kulki, wrzucamy do wysokiego naczynia.
Dorzucamy jarmuż.
Zalewamy sokiem jabłkiem.
Dodajemy zalane wodą siemię lniane.
Miksujemy.


półmaraton philips

Trzeci półmaraton i trzecia kontuzja na tydzień przed startem - wariatki nigdy nie mają lekko. Mimo przeciwności losu, w poprzedni weekend udało mi się wstać po trzech godzinach snu i popędzić na półmaraton w Pile. Wrzucam kilka zdjęć z biegu i do znudzenia, raz jeszcze powtarzam: zacznijcie się ruszać, bo nic Wam nie da tyle radości!
salatka z granatem

Uwielbiam owoce granatu, jak i miks pomidorów i fety, więc dzisiejsza sałatka to dla mnie połączenie smaków doskonałych. Słony ser, soczyste pomidory, słodkie pestki granatu a do tego cebula - w tej sałatce każdy znajdzie coś dla siebie. Skropiona oliwą i opruszona świeżo zmielonym pieprzem - niewiele jej trzeba, by w mig stała się dobrym, lekkim daniem, doskonałym na leniwy weekend. W tym przepisie nie uwzględniamy mięsa, ale jeśli ułożycie na niej cienko skrojone plastry polędwiczki wieprzowej - z powodzeniem zastąpi Wam obiad. Witaminowa bomba - a przynajmniej, ilekroć ją zjem, tak ją właśnie odbieram. 


Kolej na „POLEJ!”

Tak sobie przy tym wrześniu myślę, że skoro miało być o jedzeniu, to o piciu też być musi, bo niby to jeszcze ciepło, choć już nie upał, a nadciągającą jesień czujemy jakby bardziej niż bardzo. A jak się jesień zbliża, to i za zaprawy się można zabierać - kompoty zagotować, pomidory na jeszcze letnim słońcu suszyć, ogóry na zagrychę odstawić i powidła ze śliwkami wekować. Słoje modne są teraz tak bardzo, ale picie to picie i bimber jednak jakby bardziej w cenie, więc po cichutku o nalewkach Wam cosik wspomnę, co byście je nastawili i testowali swą cierpliwość, wpatrując się w nie bezczynnie na jesieni, aż na zimę będą gotowe i na rozgrzewanie w te śniegi, wlecą nam jak ulał.

Choć podstawą tych najbardziej znanych nam nalewek są owoce, cukier i alkohol wysokoprocentowy, tak naprawdę nalewki możemy zrobić ze wszystkiego. Hitem tego roku są dla mnie nalewki z hyćki, oraz te nastawiane z dodatkiem herbacianych liści. Nalewką na ząbkach czosnku, uzdrawiałam kiedyś moją wielką miłość, a imbirówką z jabłkiem pijaną w szotach, zamieniłam ohydną zimę w raj na ziemi. Statystyki mówią nieubłaganie, że prym od lat wiodą cytrynówki – w wersji studenckiej oparte na spirytusie i cytrynowej wodzie źródlanej ( fuj.) - polecałabym jednak szukać nowych smaków. Niektóre z nich nastawiamy dziś, by rozgrzały nas już tej zimy, inne pozostawiamy, by cieszyły za kilka lat – orzechówka dajmy na to, inaczej smakuje po roku ( dość leczniczo ), inaczej, gdy wyciągniemy ją ze schowka po latach ( bardzo aromatycznie ).

Jeśli tej jesieni i Wy chcecie się sprawdzić w roli domowego „bimberownika”, zbierzcie ulubione, dojrzałe owoce ( najlepiej skradnijcie je komuś z działki oddalonej od miasta ), uszykujcie cukier, przyprawy, wysokoprocentowy alkohol i uzbrójcie się w cierpliwość. Tej jesieni polecam owoce aronii ( idealne do nalewki – potwierdza każdy, kto spróbował ) czy dojrzałe śliwki w duecie z goździkami. Przepisy na kolejne trunki, znajdziecie na moim blogu http://bazyliowymus.blogspot.com. Bawcie się smakiem, odkrywajcie jego nowe oblicza. No i swoje też. Tuż po wypiciu.  


FreshMag wrzesień

by on piątek, września 04, 2015
Kolej na „POLEJ!” Tak sobie przy tym wrześniu myślę, że skoro miało być o jedzeniu, to o piciu też być musi, bo niby to jeszcze ...
sposoby na piękne nogi

Dziś nie będzie ćwiczeń, motywacji, treningu czy czegokolwiek, co mogłoby Was zmęczyć. Dziś sposoby na piękne nogi, czyli relaks, pielęgnacja, poświęcanie czasu tylko sobie. Dobre ciało to nie tylko wynik ćwiczeń i diety, to również efekt pielęgnacji. Sposobów na piękne nogi jest mnóstwo, wspominałam już kilka we wpisie sprawdzone sposoby na cellulit. Ja podam Wam dziś receptę, na ostateczny szlif, na pielęgnację na dwadzieścia minut przed wyczekaną randką czy jakimkolwiek innym wydarzeniem. 20 minut, które sprawi, że Wasze nogi staną się cudowne w dotyku - wiem co mówię.

PS. Panowie, zanim napiszecie, że znów Was pomijam - rzeczywiście jest to wpis głównie dla kobiet - nie obrażajcie się; im więcej kobiet weźmie sobie do serca te porady, tym Wy będziecie mieć z nami więcej przyjemności.

sposoby na piękne nogi

by on czwartek, września 03, 2015
Dziś nie będzie ćwiczeń, motywacji, treningu czy czegokolwiek, co mogłoby Was zmęczyć. Dziś sposoby na piękne nogi , czyli relaks, pi...


Na błyskawiczne zakończenie wakacji - przepis na odchudzający koktajl z arbuzem. Jeszcze wczoraj był upał, opalanko, słonko, pot spływający po plecach, a dziś już prawie jesień, długi rękaw i kocyk na balkonie, co by nie marznąć podczas pisania. Niech ten koktajl z arbuzem przypomina o wszystkim, co najlepsze wydarzyło się w ostatnich miesiącach i doda siły, gdy pogoda za oknem zacznie drastycznie spadać. 


No i stało się - zakończył się sierpień, miesiąc walki o pośladki w stylu Mel B - uniesione, umięśnione, piękne i zaokrąglone. Choć w wydarzeniu na Facebook'u wzięło udział 128 osób, jestem niestety pewna, że większość z nich nie podołała. A szkoda. W każdym kolejnym tygodniu otrzymywałam mniej informacji i zapytań odnośnie akcji, sama o mało nie odpadłam, gdy w nadmiarze pracy ( jedna z bezsensownych wymówek ), opuściłam dwa treningi. Nadrobiłam jednak choć trochę i dziś przedstawiam efekty.