bazyliowyMUS w prasie - Rzeczpospolita, listopad


W niedzielę, jak to w niedzielę - byle ruch głową, może sprawiać problem. Nie namawiam do aktywności, zostawiam Was z czymś lekkim do przeczytania. Ostatnio podawałam już kilka tytułów idealnych na długie, listopadowe wieczory ( TUTAJ ), więc dziś coś lżejszego - Rzeczpospolita i artykuł, który ukazał się na początku miesiąca, a w którym wypowiadam się jako jedna z początkujących miłośniczek biegania. Może ktoś jednak nie ma kaca i po przeczytaniu wbije się w sportowe buciory?

Materiał opracowała Katarzyna Zarówna.


Liczba imprez biegowych w samej Wielkopolsce przekroczy w tym roku 300, podobnie jak w ubiegłym. W całym kraju jest ich prawie dziesięć razy więcej. Kto zarabia na polskim boomie na bieganie?

Zadyszki można dostać, już wymieniając liczbę imprez biegowych, które w każdy weekend odbywają się w małych miejscowościach i większych miastach.
Do końca roku w całej Wielkopolsce odbędzie się na pewno jeszcze kilkadziesiąt biegów. Będą to imprezy z okazji Święta Niepodległości, biegi mikołajkowe, sylwestrowe, a także biegi przełajowe – wylicza Artur Kujawiński, prezes Wielkopolskiego Związku Lekkiej Atletyki.
Biegiem na konferencję
Janusz Szydłowski, menedżer sportowy i specjalista ds. marketingu sportowego, przypomina, że bieganie jest popularne na świecie od dziesiątków lat, ale boom biegowy w Polsce rozkręca się od około dekady.
Przejawem tej popularności jest również ogólnopolska konferencja „Strategie rozwoju imprez biegowych", która pod koniec października już po raz trzeci odbyła się na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.
Dlaczego akurat w stolicy Wielkopolski? – Przede wszystkim dlatego, że Poznań i cała Wielkopolska słyną z organizowania imprez biegowych. Jest ich bardzo dużo i bardzo dobrej jakości. Na UEP od kilku lat zajmujemy się badaniem rynku biegowego, analizujemy potencjał marketingowy i ekonomiczny imprez biegowych. Sam jestem biegaczem i łączę swoją pasję z pracą na uniwersytecie poprzez organizację konferencji – mówi dr hab. Zygmunt Waśkowski, organizator wydarzenia i prof. nadzwyczajny UEP.
Konferencja ma pomóc w podniesieniu poziomu organizacji tego typu imprez. – Wiele osób zabierających się do biegania nie ma fachowej wiedzy z tego zakresu. Konferencja jest organizowana, żeby rozmawiać o tym, jak imprezy biegowe organizować, jak je udoskonalać i podnosić ich poziom. Biorą w niej udział osoby z całej Polski, nie tylko biegacze, ale przede wszystkim dyrektorzy imprez biegowych – dodaje Waśkowski. Wydarzenie objął patronatem marszałek województwa wielkopolskiego.
Bieganie to dziś ogromny biznes, także w Polsce. Z raportu firmy PMR dotyczącego rynku sportowego wynika, że wartość sprzedaży artykułów sportowych sięgnęła w ubiegłym roku 8 mld zł, po wzroście o 5 proc. Jednak sprzedaż odzieży, sprzętu i akcesoriów związanych z bieganiem zwiększyła się w tym czasie aż o niemal jedną trzecią.
Biegacz, czyli grupa docelowa
Na bieganiu zarabiają przede wszystkim firmy sprzedające odzież i akcesoria do uprawiania tego sportu, organizatorzy imprez biegowych, firmy związane z eventami, hotele, firmy kateringowe, trenerzy personalni – wylicza Janusz Szydłowski. – Pojawia się również coraz więcej firm postrzegających biegaczy jako rosnącą grupę docelową, tworzących przygotowane specjalnie dla nich oferty, np. spółki ubezpieczeniowe i nastawione na działalność prozdrowotną – wymienia Janusz Szydłowski.
Biznes nakręcają rosnące szybko zastępy biegaczy. Gdy dwa lata temu firma ARC Rynek i Opinia opublikowała raport na temat ulubionych aktywności podejmowanych przez Polaków, najwięcej osób – ponad jedna trzecia – wskazało właśnie na bieganie. Ponad połowę z nich stanowili mężczyźni. A można szacować, że liczba aktywnie uprawiających ten sport rosła w ostatnim czasie po ok. 10 proc. rocznie.
Do osób czynnie uprawiających ten sport dołączyła w ubiegłym roku Marta Płóciennik, która prowadzi swój blog na temat biegania i zdrowego stylu życia. Biegać zaczęła z nastawieniem, że przy okazji wyrzeźbi sylwetkę. Szybko się okazało, że to tak nie działa, ale do tego czasu zdążyła już połknąć bakcyla.
Po kolejnym treningu pomyślałam, że nie ma to znaczenia. Zaczęłam dopasowywać posiłki do treningów i mimo bardzo wielu obowiązków znalazłam czas na bieganie przynajmniej kilka razy w tygodniu. Tym samym znalazłam czas dla siebie. Po biegu zawsze czuję się lepiej, przestała mi przeszkadzać nawet kiepska pogoda za oknem – twierdzi Marta.
Tadeusz Osik, trener kadry narodowej mężczyzn w sprincie, podkreśla, że moda na bieganie, ale również na szeroko pojęty ruch, przyszła do nas z Zachodu, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych, gdzie liczba biegaczy przekracza 50 milionów. – Bardzo dobrze, że osób biegających jest coraz więcej. Tym bardziej że biega zarówno młodzież, osoby starsze, jak i seniorzy – podkreśla.
Lata w tyle za Europą
W Barcelonie i w Walencji ścieżki dla biegaczy są w centrach miast. W Korei widziałem ścieżki tartanowe – mówi Tadeusz Osik. I dodaje, że w Poznaniu najczęściej odwiedzanymi przez biegaczy miejscami są okolice Malty, Rusałki i brzegi Warty.
Zdaniem Janusza Szydłowskiego Polska ma jeszcze sporo do nadrobienia. – W porównaniu z rynkiem niemieckim, brytyjskim, francuskim czy włoskim jesteśmy dzisiaj około ośmiu lat do tyłu, jeżeli chodzi o rozwój biegania czy imprez biegowych. Chodzi przede wszystkim o system organizacji biznesu biegowego, związki z klubami sportowymi, budowanie standardów organizacji imprez – ocenia Szydłowski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz