BAZYLIOWY MUS VS KRZYSZTOF GŁOWACKI - O BOKSIE I NIE TYLKO


Skromny i pewny siebie jak mało który. Gdy ogłoszono termin walki z Huckiem, zdecydowana większość nie dawała mu żadnych szans. On wbrew wszystkim od początku był przekonany, że wyjdzie do ringu i wygra tę walkę. Mimo "zaliczonych desek" w szóstej rundzie, dopiął swego i zdobył pas. Czternastego sierpnia stworzył nie tylko wielkie sportowe widowisko, ale i pokazał, że ma charakter. Na trening przychodzi w koszulce z napisem "WARTO WIERZYĆ..." i wystarczy spojrzeć na to gdzie zaszedł, by zrozumieć sens tych słów. O boksie i nie tylko - Mistrz Świata Krzysztof Głowacki. 

W dzieciństwie zawsze się tłukliśmy z bratem i wtedy zawsze dostawałem. W wieku trzynastu lat zobaczyłem walkę Tyson – Botha i mi się spodobało. Dowiedziałem się gdzie w Wałczu jest szkółka bokserska, poszedłem i tak się zaczęła moja przygoda z boksem.

Gdyby nie sport moje życie mogłoby się potoczyć inaczej. Boks nauczył mnie przede wszystkim dyscypliny. Gdy buzowały we mnie pokłady energii, wychodziłem na trening, wyładowywałem się i robiło się spokojniej.

Dobrego pięściarza cechuje charakter, determinacja i siła.

Są dni, gdy nie mam ochoty na trening. W okresie ciężkich treningów człowiek ma wszystkiego dość. Wstaję rano i mam wrażenie, że wszystko mnie boli. Po przebudzeniu od razu łapie mnie kolka i od razu pojawia się myśl: „po co mi to wszystko?”. Jednak wiem, że lepiej jest wstać. Próbuję się jakoś pobudzić, podładować. Oglądam filmy z walk, czytam książki i to mnie motywuje, przechodzi mi niechęć i idę na trening.

Dietę ustala mi trener - mówi mi ile kalorii dziennie mam spożywać i co jeść, a posiłki przygotowuję sobie sam. Przy jednym treningu dziennie jest to ok 2500 kalorii na dobę. To samo tyczy się suplementów – to trener doradza mi co i kiedy brać. Nie przesadzam jednak i nie biorę ich specjalnie dużo – bcaa, aminokwasy, białko do płatków na śniadanie. Poza tym dużo witamin.

Alkohol wykluczam. Oczywiście wiadomo, że po walce kilka razy zrobiłem imprezę i wypiłem z bliskimi i rodziną, ale teraz już koniec. Trzeba trenować i bronić pasa. Czas na imprezowanie jeszcze przyjdzie. 

Jeśli chodzi o następną walkę to wstępny plan jest taki, by w kwietniu zawalczyć z Cunninghamem, jednak kontraktu jeszcze nie widziałem i niczego nie podpisałem. Trwają rozmowy i dopóki kontrakt nie jest podpisany, to nic nie jest pewne – wychodzę z założenia, że póki się nie podpiszę to nie mam pewnego przeciwnika.

Przygotowania do pierwszej obrony trwają – byliśmy z trenerem na obozie przygotowawczym, robiliśmy już wydolność, siłę ciężką. Teraz schodzimy z siły, robimy biegi interwałowe. Wkrótce będziemy zaczynać sparingi i wprowadzimy dużo techniki.

Nie czytałem komentarzy na forach, ale wiem czego mógłbym się tam podziewać. Mamy taki naród że przed walką każdy mówił „aaa wyjdzie i przegra”. Ja miałem w głowie tylko wygraną i w ogóle nie brałem pod uwagę tego, że mogę przegrać i z takim właśnie nastawieniem tam poleciałem.

W duchu cieszyłem się, bo słyszałem, że jeden z drugim ekspertem mnie przekreślali. Niektórzy dawali mi dziesięć czy dwadzieścia procent szans. Uśmiechałem się i czekałem, bo byłem ciekaw co powiedzą po walce.

Nie da się opisać emocji, jakie towarzyszyły mi, gdy wygrałem. Trzeba to po prostu przeżyć. Z początku nie dowierzałem, traktowałem to jak każdą walkę. Myślałem: „ok, pojechaliśmy na wyjazd, zrobiłem walkę, wygrałem, no to teraz pora na powrót do domu.”, dopiero z czasem zaczęło to do mnie dochodzić.

Moim celem jest bronić tytułu. Bronić i odejść niepokonanym. Skupiam się na razie na kolejnej walce, nie wybiegam za daleko, najważniejszy jest teraz Cunningham. To do tej walki muszę wyjść i zaboksować. Jadę po zwycięstwo i nie ma opcji, żebym przegrał. Dopiero później będę myśleć o tym co będzie dalej.

Autorytetem jest dla mnie mój wielki idol Mike Tyson i trener Fiodor Łapin.

Bardzo ciężko jest być w związku z pięściarzem. Pół biedy, gdy mieszkasz i trenujesz w tym samym mieście – wtedy jest lżej. W moim przypadku jest bardzo ciężko - moja rodzina na co dzień jest w Wałczu, natomiast ja praktycznie od poniedziałku przebywam w Warszawie i zjeżdżam tylko na weekend.

Nie biorę pod uwagę tego, że w ringu może mi się stać coś złego. Wychodząc z takim nastawieniem po co miałbym boksować? Myślę tylko i wyłącznie o tym, żeby wyjść i wygrać - po prostu zrobić swoje.

Walka którą każdy powinien zobaczyć to z pewnością Głowacki – Cunningham!

Więcej zdjęć z treningu do obejrzenia tutaj: Krzysztof Głowacki na treningu w Poznaniu



2 komentarze:

  1. Krzysztof to nie tylko świetny pięściarz, ale też bardzo pozytywny gość. Życzę mu wielu udanych obron i zera w zestawieniu z przegranymi walkami. Szkoda tylko, że nie ma konta na twitterze, bo z chęcią co jakiś czas sprawdziłbym, co u niego słychać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję kolejnego udanego wywiadu :) Krzysztof Głowacki to nasz Narodowy Skarb !

    OdpowiedzUsuń