Pytania i odpowiedzi - część pierwsza

( foto: Jaga. Kraupe )

Pytania i odpowiedzi to nowy dział na Bazyliowym Musie. Wynika on z tego, iż dostaję od Was MNÓSTWO wiadomości z różnymi pytaniami i czasem odpowiadanie na wciąż te same, zajmuje mi tyle czasu, że brakuje mi go później na tworzenie nowych wpisów. Jednocześnie chciałabym byście pamiętali, że wszystkie te odpowiedzi to tylko moje subiektywne przemyślenia i porady, sprawdzone na swoim przykładzie - NIE jestem dietetykiem i NIE jestem trenerem. Właściwie jestem typowym początkującym, ale bardziej zmotywowanym niż część z Was. Jeśli wpis się spodoba - zrobimy z niego cykliczną serię, a co za tym idzie - jeśli macie kolejne pytania, zostawcie je w komentarzu pod wpisem lub wyślijcie na bazyliowymus@gmail.com lub poprzez wiadomość prywatną na http://facebook.com/bazyliowymus

1. Jak szybko i efektywnie schudnąć?

Mój tata zawsze powtarza, że "na szybko to pies ślepych narobił". Kiedy dostaję kolejnego maila z informacją, że ćwiczycie już (!!!) tydzień, a Wasze ciało jeszcze się nie zmieniło, zastanawiam się czy oczekujecie takich samych efektów w drugą stronę, gdy np przez tydzień niezdrowo się odżywiacie. To tak samo, gdy słyszę: "w święta się spasłem" - nie prawda. Spasłeś się już wcześniej, ale święta uważasz za super argument dla świętego spokoju. Nikt nie przytyje dziesięciu nadprogramowych kilogramów w tydzień i analogicznie - NIE SCHUDNIESZ w kilka dni. Mądra rada, którą kiedyś zaserwował mi pewien trener - pamiętaj, że nawet jeśli ćwiczysz codziennie przez godzinę, to jest to jednak TYLKO godzina z całej doby. Musisz się pilnować nie przez godzinę, a przez całą dobę - inaczej nie zobaczysz efektów. 

Podsumowując - szybko to się można upić, ale jeśli chcesz efektów na długie miesiące, ćwicz sumiennie miesiącami - ZAPEWNIAM, że jeśli podejdziesz na serio do swojej diety i treningów, efekty zobaczysz naprawdę szybko.



2. Co jeść na śniadanie?

Osobiście większość dni zaczynam od jajek. Na śniadanie uwielbiam jajecznicę z boczkiem i szczypiorem, jajka sadzone z bazylią i pieprzem ( NIGDY nie solę jajek, bo tego NIENAWIDZĘ ) oraz omlety - bardzo często "czyste", ale też z pomidorami świeżymi lub suszonymi

Inną opcją są dla mnie owsianki - polecane przez chyba wszystkich sportowców, z którymi rozmawiałam ( klik - klik ) zarówno z owocami świeżymi ( starte jabłko, maliny ), jak i suszonymi ( jabłko, gruszka, banan ), czasem robione z porcją białka ( np jak te -> płatki z odżywką ). Do śniadania ( jak i w ogóle ) bardzo rzadko jem pieczywo, ale jeśli już to staram się jeść ciemne na zakwasie, najczęściej z masłem orzechowym i bananem. Poza tym dużo kombinuję ( taka natura osoby, która kocha kuchnię ), więc część z pozostałych propozycji znajdziecie tutaj: śniadania - przepisy.


3. Co jeść po treningu? 

Najczęściej wciągam koktajl białkowy zmiksowany z owocami, a wynika to z tego, że taki koktajl robi się nie dłużej niż 5 minut, a po powrocie z treningu marzę jedynie o tym, by wbiec jak najszybciej pod prysznic. Przez cały czas korzystam z białka od Bulk Powders  i zawsze szczerze je polecam, nie tylko dlatego ( co czasem zarzucacie ), że z nimi współpracuję, a dlatego, że po pierwsze jest to najtańsze dostępne białko, a po drugie jest to jedno z niewielu, po którym naprawdę nie czuję, że zbiera mnie na wymioty. Zresztą jeśli ktoś jest fanem czekoladek After Eight ( ja :)) i spróbuje odżywki o smaku miętowej czekolady, to naprawdę zrozumie o czym mówię ( i tu wkleiłabym stos serduszek, ale nie jestem aż tak infantylna ). Przepisy na wszelakie koktajle znajdziecie tutaj: przepisy na koktajle.


4. Jak się motywować, gdy opadają chęci?

Jeśli trenujesz już od dawna i akurat masz chwilowy spadek energii, to może warto po prostu odpocząć. Organizm często sam daje nam znak, by przystopować, więc myślę, że "wolne" raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi. Jeśli natomiast mijają dni, a ochota się nie pojawia, warto poszukać nowych bodźców - trochę szybko, by mówić o trwałych zmianach, ale ja np zapisałam się od lutego na crossfit i na pewno dzięki tym treningom, znów zachciało mi się porządnych treningów biegowych.

Inna sprawa, gdy brakuje Ci motywacji po tygodniu od "startu". Najlepiej wtedy wyjść na samotny spacer i się zastanowić czego się tak naprawdę chce. Jeżeli chcesz osiągnąć cel, musisz się mierzyć ze spadkiem formy i traktować takie dni jak kolejną przeszkodę w spełnianiu marzeń. Możesz się oczywiście poddać i od następnego miesiąca zacząć od nowa, ale wtedy również zabraknie Ci sił i ochoty. Zastanów się czy nie bierzesz na siebie za dużo - pisałam o tym w tekście "dlaczego nie warto przechodzić na dietę?", a swoją drogę do osiągania celów podziel. Nie wypisuj na kartce tylko "chcę schudnąć 10 kilogramów", ale też "aby schudnąć 10 kilogramów, chcę chudnąć 2 kilogramy miesięcznie", a idąc tym tropem "aby schudnąć 2 kilogramy miesięcznie, chcę ćwiczyć 4 razy w tygodniu, oraz porzucić słodycze i podjadanie między posiłkami". Im bardziej "rozbijesz" swoją drogę do celu, tym łatwiej będzie Ci "zaliczyć" kolejne z wyznaczonych punktów. 

5. Odżywiam się inaczej niż wcześniej i ćwiczę, a mimo to nie widzę efektów. Co robię źle?

Zacznę od ćwiczeń - odpowiedz sobie na pytanie ile tak naprawdę tego treningu wychodzi przez cały tydzień... Cztery godziny? Chyba mało, prawda? Nie mówię, by się katować, trenować codziennie ( regeneracja i wolne dni są według mnie OBOWIĄZKOWE !!! ), czy też robić kilka godzin treningu na raz ( jeśli nie trenowałeś latami, może się to skończyć nawet na ostrym dyżurze ). Zachęcam jednak, by nie ograniczać swojej aktywności fizycznej tylko i wyłącznie do czasu spędzonego na siłowni. Ja np poza tym, że biegam i ćwiczę, staram się prawie wszędzie chodzić piechotą. Można wyjść na rolki, na basen, na spacer z kimś bliskim, cokolwiek. Pomysłów jest wiele, wszystko zależy tylko od tego jak bardzo chcesz. 

Odżywianie. Pominę tutaj kilka podstawowych błędów jak nieregularne posiłki, niejedzenie po osiemnastej i tym podobne, o których naprawdę nie raz już pisałam ( jeśli ktoś jest nowy, niech przejrzy dział "porady" ). Skupię się tylko na tych podstawowych, które najczęściej widzę u Was, gdy swoim mało fachowym okiem przeglądam Wasze tygodniowe spisy posiłków. 

Po pierwsze - jogurty owocowe, nawet te reklamowane jako odchudzające to SŁODYCZE, a nie fit posiłki. Jeśli już bardzo chcecie je jeść, kupcie sobie jogurt naturalny i wymieszajcie z owocami czy np orzechami i owsianką. 

Po drugie - ciasteczka "zbożowe" czy płatki śniadaniowe typu "fit" to również KALORIE, a niekoniecznie coś zdrowego. To, że coś ma błonnik i zboża, nie oznacza, że jest zdrowe, a często wręcz odwrotnie. W ogóle wykluczyłabym płatki typu "czekoladowe muszelki" itp., chyba że koniecznie chcecie je zjeść - wtedy sięgnijcie po nie na deser, bo jako posiłek i tak się tym nie najecie, a na pewno Wam to nie pomoże, prędzej zaszkodzi.

Po trzecie - jedzenie tony owoców na kolację i PICIE SOKÓW również tuczy. Sprawdźcie sobie ile kalorii i cukru ma Wasza szklanka soku ( bądź co gorsza napoju ) i pomnóżcie to przez ilość wypijanych szklanek.

Po czwarte - sałatka jako fit posiłek, do której wrzucacie cały karton sera typu feta czy słoik "gotowego" sosu to trochę nie do końca fit posiłek. Starajcie się ucinać kalorie, tam gdzie można to zrobić. Przykładowo jeśli robisz sałatkę dla czterech osób, daj 1/3 kartonu takiej fety - ona i tak ma na tyle mocny smak, że ją poczujesz.

Po piąte - już nie będę taką krzykaczką, na początek Wam to wystarczy, a i tak na pewno wrócę do tego w kolejnych częściach "pytań i odpowiedzi", ale te akurat przykłady widzę u Was najczęściej ;-)

6. Skoro prowadzisz "fit bloga", to jak możesz wrzucać m.in. zdjęcia ciastek.

Nie oszukuję, nie udaję świętej, nawet nie próbuję nią być. Jestem tylko człowiekiem i o ile bardzo podziwiam osoby na tyle zmotywowane, że wyliczają sobie każdy posiłek pod względem kalorii i wartości odżywczych, o tyle nie mam ambicji by taką być. Nigdy i tak nie zostałabym taką osobą, bo nie wyobrażam sobie trwale zrezygnować ze słodyczy czy wypadów na pizzę co jakiś czas. Choć wiem, że mój styl życia nie zawsze przypomina zdrowy, o tyle wiem, że zrobiłam OGROMNĄ przemianę w moim życiu i że trochę dalej jak rok temu, nie potrafiłabym myśleć o treningu kilka razy w tygodniu, za to myślałabym o czekoladach do śniadania ( na pewno na myśleniu, by się nie skończyło, bo gdy dopadał mnie apetyt potrafiłam w nocy dygać na stację, tylko po to, by w końcu zjeść coś słodkiego ). Nie namawiam Was do tego, by tak robić, bo być może jesteście bardziej ambitni, ale uważam, że mój obecny styl życia to nie jest "tylko tyle", ale "aż tyle". Jeśli pojadę raz na kilkanaście tygodni do Mcdonalda to naprawdę jestem pewna, że na drugi dzień dalej wejdę w ten sam rozmiar spodni. Natomiast wiem też, że po miesiącach coraz zdrowszego odżywiania, dziś źle reaguję na takie "strzały" i gdy np starym zwyczajem kupię za dużo słodkiego, albo się na nie gdzieś rzucę, to później jest mi naprawdę źle ( fizycznie, psychicznie bez zmian ). Dlatego jeśli cierpicie na swoich dietach, zróbcie sobie czasem chwilę przyjemności. Nie jedzcie czekolady na noc, ale jeśli zjecie wafelka w okolicy południa, to naprawdę jesteście jeszcze w stanie do wieczora coś z tym zrobić. 



7. Jak zacząć trenować?

Najlepiej od razu. Nie odkładaj tego na jutro, pojutrze, pierwszy dzień miesiąca czy roku - zacznij już dziś. Zapisz się na siłownię, idź pobiegać albo potrenuj w domu. Jak pokazałam w akcji "sexy pupa w 30 dni" - w domu też można ćwiczyć i osiągnąć efekt nawet w niewielkim czasie. To samo tyczy się biegania - nie rób tego na łapu capu, przeczytaj o błędach początkujących biegaczy i ze spokojem rusz na trening w swoim tempie i bez pośpiechu. Najważniejsze jest zacząć. Dziś. Teraz. Nie "od jutra".


1 komentarz: