Co czytam w marcu? RECENZJE + KONKURS


Dawno nie było konkursu, jeszcze dłużej nie pisałam o tym co czytam. Nadróbmy to dzisiaj! Cztery cudowne książki, dla czterech różnych czytelników. Kryminał, książka kulinarna, bardzo życiowy poradnik o żywieniu dzieci, oraz książka, która pozwoli Wam przewartościować całe swoje życie. Ta ostatnia do wygrania :)




Antonio Manzini - Czarna trasa

Nieczęsto zdarza mi się czytać takie książki. Kryminały nie są bowiem moim ulubionym gatunkiem. Jednak ta lektura jest na tyle lekka, że można ją swobodnie pochłonąć w ciągu jednej doby. Akcja książki rozgrywa się we Włoszech. Tytułowa czarna trasa skrywa zagadkę zbrodni na stoku, a główny bohater - Rocco Schiavone to typ, który uwielbia rozwiązywać takie właśnie zagadki i wraz z grupą ekspertów, ma doprowadzić do rozwikłania jej tajemnicy. Główną atrakcją książki jest właśnie on, wyjątkowo dziwny, ale i ciekawy facet. Jest charakterny, ale i prostacki, wykreowany na typa, któremu czytelnik wcale nie kibicuje. Lubimy jednak "ciemnych typów" ( my kobiety niejednokrotnie aż za bardzo), dlatego jestem przekonana, że dla kogoś, kto jest fanem kryminałów, przeczytanie tej książki będzie dobrze zainwestowanym czasem. 


Naomi Moriyama, William Doyle - Zdrowy jak japońskie dziecko

Zdrowie od podstaw to teraz najmodniejszy temat... i całe szczęście! Niby jesteśmy coraz bardziej świadomi, a jednak otaczający nas świat, zżera nas coraz szybciej. Książka "Zdrowy jak japońskie dziecko" dokładnie przybliża nam problem otyłości i pokazuje jak Japończycy walczą z tą chorobą. Cała lektura to zbiór przedstawionych nawyków, sprawdzonych porad, przepisów, dzięki którym wiemy, jak zadbać o swoje maluchy, by im pomóc, a nie zaszkodzić. "Średnia liczba otyłych, młodych osób w krajach wysokorozwiniętych sięga ponad 20%. Nadwaga niesie ze sobą poważne konsekwencje dla zdrowia, włącznie z chorobami układu krążenia, cukrzycą i wieloma odmianami raka - mamy jedno życie, nie pozwólmy go sobie zabrać w tak bezsensowny sposób.


Maia Sobczak - Przepisy na szczęście

Choćbym miała mieszkanie wielkości marketu, zawalone książkami, to takich książek nigdy za wiele. O "QMAM KASZĘ" pisałam już w listopadzie ( Co czytać w listopadzie? ), pora więc na kolejną książkę Mai Sobczak. Gdy tylko sięgam po tę książkę, wiem, że jest ona dla mnie. Uwielbiam, gdy w książce z przepisami jest coś więcej niż przepisy. Jedzenie to nie tylko wrzucanie kolejnych składników do układu pokarmowego, to rytuał, który może poprawić nam nastrój, zdrowie, podejście do świata. Jedzenie może opowiadać historię, skrywać wiele tajemnic. Już na pierwszych stronach autorka zaznacza, że oddaje "w nasze ręce odrobinę siebie, inspiracje, czas, kolory i smaki". Dokładnie to znajdziemy na kolejnych stronach. Poza cudownymi przepisami między innymi na smażone mirabelki, zapiekany kalafior z farszem kurkowym i komosą ryżową czy też kiszone jabłka, znajdziemy porady, historię żywiołów, oraz objaśnienie, dlaczego autorka korzysta z takich, a nie innych składników. Całość uzupełniona jest pięknymi fotografiami i mam wrażenie, że już samo jej przeglądanie poprawia mi nastrój. BARDZO gorąco polecam!


Sarah Knight - Magia olewania

Gdy tylko czytam opis tej książki, na myśl przychodzą mi tłumy moich znajomych. Wertując kolejne kartki zastanawiałam się, kto jeszcze powinien ją przeczytać. I cóż, prawdę mówiąc uważam, że ta lektura, powinna być obowiązkowa dla wszystkich. Każdy z nas niby wie, że życie się kiedyś skończy, a czas wcale nie jest z gumy, a jednak zdecydowana większość z nas, marnuje go na sprawy, które nie mają żadnego znaczenia. "Magia olewania jest książką dla tych wszystkich, którzy pracują za dużo, za mało wolnych chwil spędzają na rozrywce i nigdy nie mają wystarczająco dużo czasu dla ludzi i spraw, które naprawdę ich uszczęśliwiają" - celniej bym tego nie ujęła. Na dodatek jestem przekonana, że czytając to zdanie, przez głowę przeszła Ci myśl: "o rany, to o mnie". Ta książka uczy jak nie przejmować się wszystkimi i wszystkim. Uczy mówić "nie" sprawom nieważnym. W końcu uczy nie przejmować się tym, co pomyślą o nas inni. To niby banalne, a jednocześnie życiowe. Kogo bym nie zapytała, każdy powie, że "jest zalatany i na nic nie ma czasu", ale gdy pytam, na co w takim razie go poświęca, okazuje się, że na sprawy, które są właściwie bez znaczenia. Zainwestujcie swój czas i przeczytajcie tę książkę. Gwarantuję, że się zwróci. 

KONKURS!

Do wygrania dwa egzemplarze książki "Magia olewania"!

Zadanie konkursowe: napisz w komentarzu pod tym postem na co niepotrzebnie marnujesz czas. Wygrywają dwa najbardziej kreatywne komentarze, które wybierze niezależna komisja :)
Konkurs trwa od dziś ( 15.03.2017 ) do niedzieli ( 19.03.2017 )

Wyniki będą podane w aktualizacji tego wpisu, najpóźniej we wtorek ( 21.03.2017 )

AKTUALIZACJA:
Konkurs wygrywają: Barbara Borowska i Paulet - gratuluję i proszę o Wasze dane na maila :)





6 komentarzy:

  1. Na co marnuję czas? Na zbyt długie spanie - wcale nie powoduje większego wypoczęcia a jedynie poczucie, że mogłam zrobić więcej zamiast leżeć pod kołdrą. Oczywiście nie trzeba zrywać się jak skowronek, ale wstawanie przed południem chyba nikomu nie pomogło w osiąganiu większej ilości zer na koncie bankowym :) Chętnie przeczytam książkę i wprowadzę wskazówki w życie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem typem dziewczyny "przeżywacza". Denerwuję się wszystkim. Przejmuję się każdą najmniejszą błahostką. Martwię się o cudze problemy, przy tym wszystkim zapominając o sobie. Pojawiają się momenty kiedy wszystko to ciągnie mnie w dół - na samo dno. Mam świadomość tego, że powinnam więcej myśleć o sobie, zadbać o siebie, zacząć dostrzegać swoje potrzeby i w końcu w siebie uwierzyć - tak, wiem to wszystko, jednak ciężko jest mi to wdrożyć w życie. Tracę czas i energię na rzeczy na które nie mam wpływu, co sprawia, że jestem jeszcze bardziej zła i sfrustrowana. Kolejka w sklepie? Spóźniony autobus? Złamany paznokieć? Korki? Połamany parasol? Na żadną z tych rzeczy nie mam wpływ iiiiiii..... może, czas zacząć je OLEWAĆ a zająć się czymś co wciąż można zmieniać i nad czym można pracować np. nad moim trudnym charakterem ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z wiekiem mam wrażenie, że za dużo czasu marnuję na... sprzątanie. Codziennie te same czynności, które stale trzeba powtarzać a i tak dom wygląda tak samo. Ciągle chodzę i zbieram porozrzucane rzeczy, przecieram blaty, wycieram lustra i szyby. Dochodzę do wniosku, że nie ma to większego sensu i zamiast stale przejmować się bałaganem, który dostrzegam tylko ja, lepiej spędzić ten czas na kanapie z ciekawą książką. A duże porządki zrobić 2x w tygodniu. Zajmuje to mniej czasu a efekt podobny.
    gotogranie@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Marnuję swój czas na narzekanie. Zawsze znajdzie się coś co jest nie tak. A to brzydka pogoda, a to znowu w życiu coś nie wyszło. Ciągle źle! Zaczęto mnie już nawet nazywać mistrzynią narzekania... Wielokrotnie próbowałam to zmienić... myśleć o pozytywnych rzeczach zamiast o tym, co jest nie tak... jednak zawsze kończyło się to klęską, ale ciągle wierzę, że kiedyś uda mi się to zwalczyć i będę mogła cieszyć się w pełni każdym dniem! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń